Oh no! Where's the JavaScript? Your Web browser does not have JavaScript enabled or does not support JavaScript. Please enable JavaScript on your Web browser to properly view this Web site, or upgrade to a Web browser that does support JavaScript.
Blog

Cicho-ciemno, czyli jak zafundować psu powrót z adopcji

NIEBIESKANIEBIESKA Napisane przez 2 miesiąc temu
Cicho-ciemno, czyli jak zafundować psu powrót z adopcji Tyle ogłoszeń o adopcji psów... Psów idealnych, bez wad... Albo "oddam grzecznego psa w dobre ręce"... Pominę, naciągane niekiedy, powody oddania psa typu "Przeprowadzam się i z bólem serca szukam domu dla..." Kiedy ktoś chce szybko pozbyć się kłopotu ...wtedy te psy nie brudzą,nie niszczą, nie sikają w domu, nie szczekają, nie wymagają opieki... wręcz nie oddychają i nie srają (mówiąc kolokwialnie). I o dziwo nie są maskotkami! A do tego wszystkiego kochają dorosłych, dzieci, koty, psy, ptaki, chomiki i rybki! Jak powiesz, w odpowiedzi na ogłoszenie, że chcesz psa który jednak obszczeka nieproszonych gości, nagle okaże się, że pies szczeka na zawołanie. Ot cudowny pies! Myślicie, że przesadzam? Może i tak. Ale to problem, który ma swoje konsekwencje. Kto czytał mój poprzedni wpis pewnie zauważył, że opisując Misię nie przedstawiłam jej wad. A miała ich trochę... Nic straconego, pokażę Wam je tutaj. I jakie konsekwencje miałoby ich zatajenie przed potencjalną rodziną. Zatajanie wad psa to chwyt marketingowy, który skutkuje meeeega dużym zainteresowaniem adopcją. Ludzie lubią idealne rzeczy. Przecież ich na pozór idealna rodzina, idealny samochód i idealny dom, potrzebują właśnie idealnego psa. Czy to wynika z ludzkiego zadufania, nie mi to oceniać. Wybieramy proszki do prania, które idealnie piorą... płyny, które idealnie pachną... Czy brak tego idealizmu jest plamą na honorze? Obawiam się, że gorzej jest nie mieć rozumu... Pies to nie produkt na sprzedaż, nie towar handlowy... A ludzie nie są idealni... i do tego tylko nieliczni potrafią się do tego przyznać. Misia, pies idealny z poprzedniego wpisu, który znalazł najlepszy dom nie była bez wad. Pisząc ogłoszenie adopcyjne długo zastanawiałam się jak zredagować je, żeby nie zniechęcić czytelnika, ale jednocześnie nie wyidealizować nie-mojej Księżniczki. Tego wieczoru usiadłam przed laptopem, wraz z siostrą i kubkiem mocnej kawy. Tak, Kochani, kawa wieczorem. Dni kiedy swój czas musiałam podzielić na dwa psy, dwoje dzieci i listę obowiązków domowych, były wyczerpujące. Po 15 minutach, kiedy kofeina rozeszła się po żyłach i dotarła do Centrum Dowodzenia (mózgu ;-P ) zaczęłam pisać. Pominę kilkanaście poprawek tekstu i dotrę do sedna. Wiedzieliśmy, że w sytuacjach stresowych, a w szczególności po zabiegu sterylizacji, kiedy musieliśmy ograniczyć jej aktywność fizyczną pokazała siłę huraganu. Jej piękne ząbki, które gardziły smaczkami w nagrodę zmieniły się w niszczycielskie narzędzie rozdrabniające wszystko na drodze. Nuda potrafi uderzyć do głowy... Zaznaczyłam to w ogłoszeniu, dając do zrozumienia potencjalnej rodzinie, że niewybiegana odpala tryb "huragan". Również w temacie "luźna smycz" było wiele do wypracowania. Najtrudniej było jej zapanować jednak nad emocjami. Widząc ukochanego człowieka okazywała radość na pół wsi. Kochała dzieci, ale sposób w jaki zwracała na siebie uwagę bywał niedelikatny. Wada - nie wada, niby szczegół ale również mógł mieć duży wpływ na losy Misi w niewłaściwym miejscu. Chłonęła wiedzę jak gąbka, ale trzeba było odpowiednio do Niej podejść. Inaczej nici z nauki. Tu znów lista wymagań co do potencjalnego domu urosła o kolejny podpunkt. Wyobraźcie sobie, że w ogłoszeniu pominęłam wszystkie jej wady... Czysto hipotetycznie, gdyby zależało mi na jak najszybszym pozbyciu się psa, tak bym zapewne zrobiła. I znów czysto hipotetycznie załóżmy, że zgłasza się rodzina z małymi dziećmi. Psiak ląduje w domu, w którym np. rodzice pracują połowę dnia a wtedy nad dziećmi sprawuje opiekę babcia. Przy dobrym wietrze mamy ogród. I teraz wkracza Nasza Misia. Biega po ogrodzie, wychodzą dzieci i zaczyna dopominać się o ich uwagę podgryzając w ręce i skacząc po Nich. Babcia odbiera to jako agresję ze strony psa i karci. Dzieci wracają do domu. Misia nie rozumie, za co dostała karę. A do tego dzieci kojarzą pojawienie się psa jako "przeszkodę". Wracają rodzice, którzy wypruli resztki swoich sił w pracy i nie mają ani sił, ani czasu, ani doświadczenia na pracę nad jej zachowaniem. I co wtedy? Zwracają psa, bo nie jest taki idealny jak w ogłoszeniu. Inna hipotetyczna sytuacja: Misia trafia do domu osoby, która dużo pracuje. Oj duży błąd. Osoba nie świadoma jej grzeszków zostawia Ją w pustym domu, bez żadnego przygotowania. Ale idealne ogłoszenie mówiło, że przecież czeka cierpliwie na człowieka i jeszcze kapcie przed telewizor przyniesie... Pani wraca do domu z wizją merdającego ogona w domu i parą kapci przy fotelu w salonie. Ale kapci już nie ma, tak samo jak nie ma połowy fotela i kilku innych rzeczy, które dało się roztargać... I co? I niepotrzebny powrót! Przypominam, że nie wszyscy przyznają się do porażki i do niedopasowania i nie zadzwonią, że jest problem. Tacy ludzie, zupełnie jak Ci, którzy zatajają wady psa, zamiatają problem pod przysłowiowy dywan. A co za tym idzie szczęście psa zaczyna być mierzone długością łańcucha... Jaki z tego wniosek? Oczywiście, każdy kij ma dwa końce. Nie tylko szybka chęć pozbycia się psa jest brakiem odpowiedzialności... to całe oszukanie potencjalnej rodziny. Ale też nieprzemyślana adopcja psa, który do nas nie pasuje. Jeśli wpadnie Wam kiedyś do głowy pomysł przygarnięcia psa, o którego cechach wiecie niewiele lub wcale, kupcie sobie najpierw młotek, żeby wybić sobie ten pomysł z głowy. Przyjmując Demona do Naszego domu, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że byłam trochę wystraszona. Czy na pewno uda nam się do siebie dopasować, czy na pewno dam rade? Byłam jednak świadoma, że jeśli coś nie zagra tak jak trzeba, będę korzystać z pomocy behawiorystów, żeby wytresowali mnie... tak MNIE!... jak porozumieć się z nowym członkiem rodziny. Poza komunikacją są jeszcze kwestie, których wypracować się nie da. Stąd bierze się bezdomność zwierząt... z ludzkiej głupoty, bezmyślności i nieodpowiedzialności. Powiecie, że zdarzają się sytuacje losowe, kiedy nie ma winy człowieka. I macie rację. Nie można wszystkiego ładować do jednego worka. Ale takich sytuacji naprawdę kryzysowych jest nie wiele. To tylko ludzie chcąc się wyidealizować szukają wytłumaczenia: "wyjeżdżam do innego kraju, muszę oddać psa", "muszę go oddać, bo pojawiło się w domu małe dziecko"... Ja i moja rodzina przygotowaliśmy się na takie okoliczności. Demon jeździ z Nami na wakacje. Musimy się po części do Niego dostosować, ale byliśmy tego świadomi. I ta kooperacja wychodzi Nam świetnie. Mi udało się nie popełnić błędu, ale nie zostałam oszukana... I tego Wam też życzę.

O mnie NIEBIESKA

Na stronie jestem jako Super administrator. Na stronie jestem od: 27.01.20. . Mieszkam w: Piwniczna Zdrój. Prowadzę stronę internetową pod adresem: http://www.Husky.LevelNet.eu. .

0 komentarz

Zostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Brak komentarzy. Może chcesz dodać swój?


Ocena zawartości jest dostępna tylko dla użytkowników. Proszę Zaloguj się lub Zarejestruj się by zagłosować.
Niesamowite! (0)0 %
Bardzo dobre (0)0 %
Dobre (0)0 %
Średnie (0)0 %
Słabe (0)0 %